czwartek, 17 października 2013

"Sen to Chihiro kamikakushi", reż. Hayao Miyazaki



Ależ fantastyczna bajka! Zachwyciła mnie nie tylko piękna opowieść o miłości, oddaniu, odwadze i poświęceniu (no co?; wiem, że banalne, ale wciąż najważniejsze!). Duże wrażenie zrobiła na mnie też animacja (kocham Japonię!) oraz pomysł na świat przedstawiony i postacie. 



Rzadko kiedy coś mnie zaskakuje. Czasami wydaje mi się, że widziałam już niemal wszystko. Tym razem z przyjemnością dałam się zadziwić i to nie jeden raz. Poza tym uwielbiam bajki, w których mała, samodzielna dziewczynka jest główną bohaterką i aktywnie walczy o swoje szczęście, a "Spirited Away: W krainie Bogów" to jedna z nich.


Główna bohaterka, Chihiro, wraz z rodzicami trafia przez przypadek do krainy bogów. Jej bliscy, niestety popełniają makabryczny błąd, za który muszą srogo zapłacić. Kierowani głodem, czy może łakomstwem, zjadają pokarm bogów. Przyłapani na gorącym uczynku, zostają zmienieni w dwa, wstrętne wieprze (z reguły lubię świnki, ale te nie były sympatyczne; naprawdę!). Od tej pory Chihiro musi radzić sobie sama. A nie będzie łatwo, ponieważ bogowie nie znoszą obecności ludzi.
 
Prócz Chihiro i jej rodziców opowieść zamieszkują liczni bohaterowie. Są oni cudaczni, groteskowi, rzadko ładni, często brzydcy, czy wręcz odrażający. Mnóstwo wśród nich dziwolągów (np. olbrzymie niemowlę zamienione w świnkę morską), chimer ( np. pająko-ludzi, ptako-ludzi) i japońskich bóstw, które też są cokolwiek oryginalne.


"Spirited Away: W krainie Bogów" to historia zupełnie niepodobna do tych, które znałam do tej pory. Dałam się porwać, oczarować, urzec. Kto wie? Może to wiedźma Yubaba (ta wielka z obrazka poniżej) rzuciła na mnie urok?

Cóż, pozwólmy sobie czasami na fiksację. Inaczej świat byłby nudny, prawda?




Tu znajdziesz zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=6az9wGfeSgM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz