wtorek, 8 października 2013

"Ta, którą nigdy nie byłam", Majgull Axelsson


Mary Marie odkąd pamięta zawsze miała dwa imiona i nigdy nie wiedziała na pewno, które z nich jest prawdziwe. Matka, niegdyś więźniarka obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, z pochodzenia Polka, nazywała ją Mary, zaś ojciec, rodowity Szwed, Marie. Już jako mała dziewczynka zauważyła, że Marie oraz Mary to dwie, różniące się od siebie osoby. Któregoś razu uświadomiła sobie coś jeszcze, że ma nie tylko dwa imiona, lecz również dwa życia, które dzieją się jednocześnie. Ich bieg determinowany jest odmiennymi decyzjami, jakie podejmują: odważna, popadająca w kłopoty Marie oraz rozsądna, niezwykle ambitna Mary.
Bohaterka, w wieku kilkunastu lat, wygrywa konkurs na esej pod tytułem "Rządy ludu i przyszłość", organizowany przez szwedzkie ministerstwo. Jego finaliści, garstka podrostków o niezwykle ambitnych planach na przyszłość, od razu zaprzyjaźniają się i zakładają nieformalną grupę, którą nazywają "Klubem Bilardowym Przyszłość". Wśród nich jest też Sverker, jej przyszły mąż. Wiele lat później mówi o nim nie inaczej, jak tylko: "mężczyzna, którego kochałam".

Mary Marie poznajemy w chwili, kiedy jej dwie jaźnie znalazły się w skrajnie odmiennych sytuacjach, będących konsekwencją dramatycznego wyboru, jaki musiała podjąć. Mary jest spełnioną polityczką, ministrą do spraw pomocy rozwojowej w szwedzkim rządzie, zaś Marie skazaną morderczynią, która po kilkuletniej odsiadce, opuszcza właśnie więzienne mury.
 
Która z nich znalazła się w dogodniejszym położeniu? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista. W tej opowieści nie ma ani wygranych, ani przegranych. Jest natomiast wina,  kara, wstyd oraz niemoc przebaczenia. I niespełnienie. Aż do ostatnich stron, kiedy w końcu staje się to, na co Marie Mary czekała od dawna.


Poza tym w książce pojawia się poważny problem, którego  nie mogłam nie zauważyć. Dotyczy on mężczyzn (nie wszystkich, więc proszę się nie obrażać), tych złych, godnych pogardy, którzy roszczą sobie prawo do kobiecego ciała, traktują je jak własność, coś co można posiąść, nabyć. Właśnie tacy mężczyźni wykorzystują i ranią, nas, kobiety najbardziej, a robią to mniej lub bardziej świadomie.

Książkę "Ta, którą nigdy nie byłam" polecam Ci naprawdę gorąco. Kolejny raz przekonałam się, że Majgull Axelsson jest świetną pisarką, bardzo wrażliwą i jedną z moich ulubionych. Jej postrzeganie i przeżywanie świata uważam za szczególnie bliskie mojej naturze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz